Moje dziwne piosenki nadchodzą

Nie wiem, jak to się dzieje. Zaczyna się niewinnie. Jakiś akord, melodia, może nawet coś, co brzmi całkiem optymistycznie. Przez chwilę wszystko idzie typowo i normalnie. A potem przychodzi moment, w którym nagle się wywraca.


Wychodzenie ze schematów jest chyba jedną z najciekawszych rzeczy w tworzeniu. Szczególnie wtedy, kiedy muzyka przestaje podążać utartą ścieżką i zaczyna żyć własnym życiem. Nie każda historia musi być opowiedziana w ten sam sposób i nie każda piosenka musi być pisana zgodnie z teoretycznymi wytycznymi. Czasem powstają utwory trochę pokraczne, dziwnie poskładane. Bez refrenu, bez rymu w tekście, bez wstępu czy melodii przewodniej. I chyba właśnie w tym jest coś fascynującego. 




To co mogę powiedzieć o swoich piosenkach, to z pewnością to, że wszystkie są smutne. Smutek jest dość wdzięcznym tworzywem artystycznym. Łatwo z nim współpracować, bo zawsze gdzieś jest, wystarczy sięgnąć nieco głębiej, żeby wydobyć z niego kolejną opowieść. Można go przekuć w historię i zamknąć w kilku minutach dźwięków. 

A moje nadchodzące piosenki może i są trochę dziwne - jedna nie ma refrenu - ale są bardzo moje i to mnie w tym wszystkim cieszy. 

____________________

Fot. 📷 Gosia Radomska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz