Mój singiel, który zaraz ma swoją premierę, nosi tytuł "Zamieniam duszę w wiatr" i chciałam Wam o tym opowiedzieć. Zanim posłuchacie piosenki, chcę żebyście wiedzieli, że jej tekst jest dla mnie niezwykle oczyszczający i pełen symbolicznych elementów.
Tekst tej piosenki jest o absolutnych nieprzyjemnościach emocjonalnych. Wykładam brutalną prawdę na blogerski stół, żebyście czasem nie łudzili się, że to jakaś romantyczna ballada.
Miłość, owszem bywała piękna, natomiast we wszystkich przypadkach jakie mnie osobiście spotkały, zawłaszczała moje wszystko i zmieniała moją codzienność w cierpienie. Toczyłam walki, dawałam szanse, pokładałam wiarę w lepsze jutro. Ale każdy człowiek ma swoje granice. Jeśli nie jest całkowicie ślepy i zniszczony emocjonalnie, to pojawia się w jego życiu moment, w którym otwiera oczy, krzyczy, i zrywa liny uwalniając się się od wszystkiego. Bo zaczyna rozumieć, że nie musi pić tej trucizny.
Następnie leci tam, gdzie kiedyś już był - zanim spotkała go w ogóle miłość, kiedy wyobrażenie o niej było po prostu miłe. Po co? By odpocząć. By się uleczyć. Zrozumieć, że są różne rodzaje miłości i nie każda jest zdrowa, dobra, piękna... I że namiętność i przywiązanie, to złośliwe koleżanki miłości. Oraz że czasami nie tyle samemu trzeba odejść, co też pozwolić odejść drugiej osobie. Albo wzajemnie sobie na to pozwolić. Wyjaśnić to, wykrzyczeć nawet, a gdy kurz opadnie rozstać się życząc sobie szczęścia. Nie toczyć wojny.
Bo do emocji nie da się człowieka zmusić, więc wojować nie ma o co, gdy emocje, a czasem też szacunek - z tej bajki wyszły. Niby takie oczywiste, a jednak tak trudno podejmować mądre decyzje, gdy jest się uwikłanym w taką emocjonalną pajęczynę.
Dlatego ten cały wiatr, o którym śpiewam, i transformacja duszy, to sposób w jaki rozumiem uwolnienie od cierpienia. I stresuję się premierą, nie ukrywam. Liczę, że Wam się spodoba. Nie tylko tekst, ale i muzyka. Ten utwór nie jest typowo w moim stylu, ponieważ jest współpracą muzyczną z moim kolegą kompozytorem - Mateuszem Szałkiewiczem, który jest głownym autorem muzyki. Ja dodawałam kilka groszy od siebie, ale tylko trochę. Więc powstało połączenie stylów.
____
Fot: Kadr z klipu
Scena, do której było tylko jedno podejście z ogniem, bo był tylko jeden bukiet suchych ostów Oto on:.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz