Jak powstała piosenka "Nie żegnasz go na zawsze"?



Maj przyniósł mi złe nowiny. Stanął w drzwiach cały w bzach i powiedział: "Ukochanego od lipca nie będzie.". Po czym wręczył mi bzy mówiąc, że mam wstawić je do wazonu i oddalił się tanecznym krokiem. No wariat. Kto przychodzi mówić takie rzeczy, wręcza kwiaty i się cieszy? Przecież to złe nowiny. To nawet jest ten rodzaj nowin, gdy człowiek jeszcze przez chwilę próbuje udawać, że absolutnie nic nie usłyszał. 

Czerwiec był dla mnie za to łagodny. Pozwolił mi nacieszyć się Tobą bez przypominania, ile jeszcze zostało nam czasu. Dał mi Ciebie na tyle długo, żebym zdążyła znowu przywyknąć do tego, że dobrze jest mieć Cię obok. Jestem pewna, że zrobił to z litości. Wiedział, jak potraktował mnie maj i co przyniesie mi lipiec. Z tego powodu zafundował mi chwilę spokoju pomiędzy ciosami. Pasuje mu ta rola, bo sam jest taki pomiędzy. Nie wiadomo czy to jeszcze wiosna czy już lato.

Za to lipiec to złodziej, choć nie przyszedł po cichu. Wszedł w biały dzień jak do siebie i oznajmił, że już pora Tobie wyjeżdżać. Wziął Cię i poszedł, jakby zabieranie ludzi z cudzych ramion było najzwyklejszą rzeczą pod słońcem. Nie lubimy się z lipcem bardzo.

I cóż z tego, że wiem, że wrócisz? Rozumiem to, ale nie potrafię tego przyjąć ani się z tym pogodzić. Tak już mam. I dopóki biegnę przez dzień, to mogę udawać, że odległość to tylko kilometry, choć i tak przeraża mnie, gdy je liczę. Że kilka tygodni to przecież nic. Że kalendarz jest po mojej stronie. Ale wystarczy chwila ciszy i mam wrażenie, że bolą mnie własne myśli.

Moja pamięć przechowuje codzienność, którą chciałabym mieć teraz na wyciągnięcie ręki. Oddaje mi ją zawsze wtedy, kiedy najmniej potrafię się przed nią obronić. Robi to, gdy Ciebie nie ma. Mam wtedy spontaniczny odruch, żeby Ci coś powiedzieć, po czym przypominam sobie, że przecież wyjechałeś.

Nie mogę spać i nie chce mi się jeść. Cierpię na chroniczny niedosyt swojego ulubionego człowieka. To się chyba nazywa choroba rozłącznościowa. Wskutek czego napisałam piosenkę.
Tomku, wróć już.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz